Atlas chmur ( Cloud Atlas ) – 2012

7492738.6

Reżyseria: Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski

Scenariusz: Reżyseria: Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski

Produkcja: Hongkong, Niemcy, Singapur, USA

Gatunek: dramat, sci-fi

Moja ocena: 8/10

Jeżeli film ten nie zgarnie wszystkich możliwych nagród za charakteryzację, to będzie to wielkie niedopatrzenie i niesprawiedliwość, bo pod tym względem bije Atlas chmur na łeb i szyje inne produkcje z 2012 roku. Jak napisał jeden z użytkowników znanego portalu filmowego „tyle się dzieje, że aż głowa puchnie”. Słowa te bardzo trafnie oddają to z czym mamy do czynienia podczas seansu. Oczywiście moje oczekiwania względem tego tytuły były duże, przez ludzi, którzy podjęli się reżyserii i pisania scenariusza. Tom Tykwer, którego Pachnidło jest moim filmem numer 1, filmem najukochańszym przy współpracy z duetem braci, wróć! rodzeństwem Wachowskich musiał stworzyć coś wyjątkowego i dobrego. Tak się stało, Atlas chmur jest ciekawym, kombajnem filmowym, który pomimo znacznej długości ogląda się bez mrugnięcia oka.

Fabuła jest nieco skomplikowana, wydarzenia mają miejsce w sześciu różnych epokach, ale wszystkie są w pewien sposób połączone. Trudno zarysować w jednym zdaniu o czym jest to film, ale próbując można napisać, że o tym jak nasze zachowanie, decyzje, wybory i czyny mogą wpływać na teraźniejszość i przyszłość. Zresztą zacytuję jedno ze zdań, które pojawia się w filmie. „Czym byłby ocean? Bez dużej ilości kropel”.

Każda z historii, ma miejsce w innych czasach, biorą w niej udział różni bohaterowi, mamy tutaj do czynienia z gwałtownymi przeskokami między wydarzeniami i epokami co początkowo wprowadza małe zamieszanie. Z czasem wszystko staje się spójne i zrozumiałe. Aktorzy, którzy wystąpili w filmie grają po kilka różnych postaci, które często wiele łączy. Każda postać jest zagrana bardzo dobrze, starannie i precyzyjnie, z sercem i pełnym zaangażowaniem. Weźmy chociaż takiego Hugh Granta, który kojarzył mi się z komedyjkami romantycznymi na słabym poziomie. Postać Wodza Kony, w którą między innymi się wcielił jest fantastyczna ! Jest to oczywiście po części zasługa charakteryzacji, ale najwięcej jak zwykle zależy od aktora. Rewelacyjny Tom Hanks we wszystkich swoich wcieleniach hipnotyzuje widza skacząc z dobrego Zachariasza, aby w mig przemienić się w perfidnego złodzieja. Hugo Weaving – mistrzostwo świata, jego Stary Georgie wymiata, zresztą zobaczcie sami. Kurcze ktoś kto zajmował się doborem ekipy aktorskiej wybrał idealnych ludzi do zaplanowanych ról. Ben Whishaw, mój wspaniały szaleniec ze wspomnianego już Pachnidła ponownie zagrał tak, iż nie można od jego gry oderwać wzroku, każdy gest, ruch i słowo postaci przez niego zagranych pozwala się rozkoszować geniuszem tego aktora. Poza tym Halle Berry, Jim Strugess, Susan Sarandon i wielu innych. Jest też poczciwy Jim Broadbent, którego Timothy Cavendish potrafi rozbawić i wzruszyć. Pomimo tego iż aktorzy grają po kilka postaci, to każda zagrana przez jednego z nich, jest odmienna i charakterystyczna.

Sam obraz w filmie jest potężny pełen przepychu, niezwykle barwny i efektowny. Produkcja jest dopracowana w niemalże każdym szczególe.  Atlas chmur to piękny film, który też wiele wymaga od widza, musimy być skupieni i uważni. Po seansie byłem zmęczony ale zachwycony i bardzo zadowolony. Na koniec znów powróciło do mnie pytanie o sens mojej, naszej egzystencji, ale po chwili analizy nad filmem, uspokoiłem swoje wątpliwości.

Reasumując film jest bardzo dobry, godny polecenia i uwagi, fenomenalne efekty specjalne, rozmach, wysokiej klasy gra aktorów, rewelacyjna charakteryzacja, to wszystko składa się na porządne kino i nawet filozoficzne rozważania nie są wtedy tak bardzo uciążliwe.  Ze spokojem polecam.

Reklamy

Pachnidło. Historia mordercy ( Perfume. The Story of a Murderer ) – 2006

Reżyseria: Tom Tykwer

Scenariusz: Andrew Birkin, Bernd Eichinger, Caroline Thompson, Tom Tykwer

Produkcja: Francja, Hiszpania, Niemcy, USA

Gatunek: dramat, thriller

Moja ocena: 10/10

Historia Jana Baptysty Grenouille`a (Ben Whishaw) jest jednym z niewielu filmów, do których wracam. Produkcja, którą wyreżyserował niemiecki twórca Tom Tykwer, jest adaptacją powieści Pachnidło. Historia pewnego mordercy – Patricka Suskinda. Ten skromny niemiecki pisarz, który podobno stroni od sławy i poklasku, za prawda do ekranizacji swojej książki zgarnął bagatela 10 europejskich baniek. Akcja opowieści o genialnym człowieku, który posiada nadzwyczaj rozwinięty zmysł węchu, toczy się w XVIII wiecznej Francji. Doświadczoną przez los sierotę, pod swoją opiekę bierze mistrz, w tworzeniu zapachów – Giuseppe Baldini (Dustin Hoffman). Mężczyzna od razu dostrzega w swoim podopiecznym geniusz. Kiedy Baldini przegrywa z konkurencją i jego perfumy przestają się sprzedawać, Baptysta, wykorzystując swój talent, tworzy niezwykłe kompozycje, znajdujące uznanie wśród klientów. Główny bohater przekonany, że poznał już wszystkie zapachy świata, opuszcza Baldiniego. Młody mistrz poszukuje, ostatniego składnika to idealnych perfum, szuka zapachu kobiety. . .

Już na samym początku filmu zaczarowały mnie barwy, które pomimo dosyć mrocznej perspektywy są niebywale żywe i podkręcają zmysły. Dzięki temu możemy poczuć smak i zapach czerwonych jabłek czy żółtych, delikatnych kwiatów. Oglądanie Pachnidła zawsze jest dla mnie wielką przyjemnością, wizualnie jest to bardzo plastyczne dzieło, które śmiało mogę nazwać wielką sztuką. Sceny przedstawiające Paryż są niebywale urokliwe. Brudne, ciemne uliczki pełne rzezimieszków i żebraków świetnie oddają klimat tamtych czasów. Brawa za zdjęcia dla Franka Griebe, który jest stale tworzy wraz z Tykwerem. Najważniejsza scena, którą uważam za sedno całego filmu – moment w którym szalony Jan rozpyla swoje doskonałe pachnidło wśród tłumu, powaliła mnie na kolana. Uważam, że Whishaw jak do tej pory już w żadnym filmie nie stworzył tak wspaniałej kreacji. Każdy gest Baptysty, mimika, spojrzenie powodowało na moich plecach prawdziwe ciarki. Do kin wchodzi teraz Atlas chmur, właśnie z Benem Whishawem, mam nadzieję że znowu jego gra zakrawać będzie o geniusz. Na pewno sprawdzę. Żebyście sobie nie pomyśleli o Pachnidle jako o filmie jednego aktora. Nic podobnego, Dustin Hoffman również wzbił się na wyżyny swojego niewątpliwego talentu. Całemu obrazowi piękna i subtelności dodają baśniowe twarze ofiar głównego bohatera: Laury Richis (Rachel Hurd Wood) czy dziewczyny ze śliwkami (Karoline Herfurth).

Na mojej mapie filmowej adaptacja powieści Suskinda zajmuje wyjątkowe miejsce. Ja poczułem jak pachnie szaleństwo pasja i chora determinacja. Mam nadzieje, że i ty poczujesz. A jak obejrzysz już ten film, możesz podzielić się ze mną i czytelnikami swoją opinią. Polecam do lektury książki i zachęcam do obejrzenia filmu.