Gangster (Lawless) – 2012

Reżyseria: John Hillcoat

Scenariusz: Nick Cave

Produkcja: USA

Gatunek: dramat, kryminał

Moja ocena: 7/10

Film ten obejrzałem wczoraj wieczorem. Zabrałem się za niego zainspirowany recenzjami Klapserki z bloga Apetyt na film oraz Pawła z Filmowego Abecadła. Odnośniki do ich stron znajdziecie na pasku bocznym pod wstęgą z napisem: czytałem. Zacznę od tego, że pomimo iż dość powściągliwe recenzje wspomnianych blogerów, to jednak bardziej niż przychylne – rozbudziły we mnie spore nadzieje na porządne kino. Pod jednym względem było to coś wyjątkowego wspaniałego, ale o tym za chwile.

Gangster (brawa dla ludzi zajmujących się tłumaczeniem tytułów) opowiada historię trzech braci Bondurant. Najstarszy Forrest (Tom Hardy), średni Howard (Jason Clarke) i najmłodszy Jack (Shia LaBeouf), z gracją produkują i szmuglują bimber w czasach amerykańskiej prohibicji. Na samym początku filmu pojawia się informacja, iż Gangster oparty jest na faktach, co dodatkowo podkręca atmosferę. Na dodatek niezła sceneria i klimatyczny soundtrack zabierają nas w sam środek wydarzeń. Wśród mieszkańców miasteczka krąży legenda o nieśmiertelności braci Bondurant, w co najmocniej wierzy sam Forrest. Najmłodszy z braci spełnia również rolę narratora. Postać grana przez Toma Hardy`ego jest twarda i zarazem bezwzględna, momentami nawet bardzo brutalna. Z resztą brutalność to drugie imię tego filmu, jest wiele agresji i przemocy oraz upływa sporo krwi. Scena z kuzynem Spoonsem, którego całe ciało pokryte jest smołą i piórami jest bardzo okrutna. Nawet chyba bardziej niż te z dużą ilością krwi. Nie zabrakło również wątków miłosnych młody Jack wlepia swoje wielkie ciemne oczy w Berthe (Mia Wasikowski), w której od razu się zakochuje. Natomiast kuszony przez rudą piękność z Chicago Maggie(Jessica Chastain) Forrest, w końcu ulega jej urokowi. Kiedy skorumpowany prokurator nakazuje bimbrownikom płacić myto,wszyscy oprócz braci poddają się temu nakazowi. I tutaj zaczyna się problem i krwawa jatka. Jak dla mnie najsmutniejszą sceną w całym filmie, było zabójstwo Cricketa(Dane DeHaan). Biedakowi skręcił kark podły i paskudny Rakes (Guy Pearce).  Forrest wychodzi obronną ręka z próby zabójstwa go przez dwóch bandziorów, którzy podcięli mu gardło. Na pamiątkę zostaje mu wielka, gruba nierówno zszyta blizna, która robi wrażeni. Gość zostaje kilkakrotnie postrzelony, co też nie kończy jego żywotu. Czy na prawdę najstarszy z braci jest nieśmiertelny ? Przekonajcie się sami.

Co jest największym plusem i magnesem tego filmu ? Ano gra wszystkich aktorów. Nawet tych na dziesiątym czy dalszym planie. To, że każda postać bez wyjątku została zagrana bardzo dobrze jest niewątpliwie fenomenem. Tom Hardy pokazał nam twardego i bezwzględnego bimbrownika z klasą, który zawsze zachowuje kamienny wyraz twarzy. Jason Clarke zagrał trochę szalonego Howarda, który potrafił ostro przypierdolić i zrobić niezłą siekę (czy wam też się wydaje, że był najmniej rozgarnięty z rodzeństwa?). Shia LaBeouf, jest moim pupilem, dlatego mógłbym słodzić w nieskończoność. Chłopak ma talent. Choć myślę, że czas zerwać z wizerunkiem wciąż nastolatka. Niesamowity Guy Pearce nadał Rakesowi odrażający charakter. Typ od samego początku działa na nerwy. Wyuzdana Maggie to zasługa J. Chastain, znanej z Drzewa życia Służących. Mia Wasikowski rozwija się w nadzwyczajnym tempie. Jest teraz na topie, zresztą zakontraktowała już kilka tytułów na 2013. Potrafi zagrać sprawiającą nad wyraz grzeczną i ułożoną dziewczynę, która okazuje się całkiem normalna. Mi najbardziej do gustu przypadła postać Crickieta, grana przez Dane`a DeHaana. Ten aktor musi być w prawdziwym życiu chyba lekko szajbnięty, no bo jak można zagrać tak fantastycznie, tak prawdziwie ? Producenci wytoczyli przeciwko widzowi potężne działo, fantastyczną armię wybitnych i zdolnych aktorów.  A! zapomniałbym wspomnieć jeszcze o udziale Gary`ego Oldmana. Też dobrze zagrana postać. Ale bardzo jej mało na ekranie. Co do reżyserii, to nie wiele mogę o niej powiedzieć, oprócz tego, że Hillcoatowi udało się mnie zabrać w podróż do czasów prohibicji, gdzie często brudni i spoceni bimbrownicy pędzili księżycówkę, gdzie wszyscy chodzili w kapeluszach a w tle przewijała się Coca-Cola.

Sięgając po ten tytuł nie zawiedziesz się, jest to kino z górnej półki, które mogę śmiało polecić. Główni bohaterowie nie stronili od napitku, a więc ty też możesz do filmu wypić szklankę dobrej amerykańskiej whisky. No chyba, że pędzisz bimber . . .

Kaznodzieja z karabinem (Machine Gun Preacher) – 2011

Reży

Reżyseria: Marc Foster

Scenariusz: Jason Keller

Produkcja: USA

Gatunek: biograficzny, dramat, kryminał, akcja

Moja ocena 6/10

Jak się teraz zastanowiłem  to jest to trochę film propagandowy, nieco w stylu amerykańskich produkcji przedstawiających Wujka Sama i jego mieszkańców w wyjątkowo dobrym świetle. Chociaż może przesadzam, sam nie wiem. Obraz ten jest oparty na faktach i opowiada historię żyjącego Sama Childersa, byłego członka gangu motocyklowego, założyciela fundacji Angels od East Africa, która zajmuje się ratowaniem dzieci w Sudanie Południowym i Ugandzie. Po odsiadce w więzieniu i zdarzeniu, w którym główny bohater próbuje zasztyletować pewnego gościa, Sam doznaje przemiany. Zaczyna chodzić do kościoła. Pewnego razu słyszy opowieść misjonarza o pracy w Afryce. Postanawia sam udać się na misję. Jego nowe zadanie przysłania mu potrzeby i pragnienia własnej rodziny. Główny bohater chorobliwie oddaje się walce z bezwzględną grupą Josepha Kony – autentycznego zbrodniarza i ludobójcy.

Nie jestem przekonany co do tak stanowczej przemiany Sama Childersa (Gerard Butler). Butler a raczej postać w którą się wcielił  była zatwardziałym kryminalistą, narkomanem, który dla dragów zrobiłby wszystko, nie szanował swojej żony i matki. W końcu stał się czystym jak łza człowiekiem pełnym wiary, dobroci aby na koniec zamienić się w fanatyka działań w Afryce. Trochę za duży przeskok jak dla mnie. Butler swoją grą stworzył za bardzo różne wcielenia jednej postaci. Jak dla mnie ta kreacja była za mało spójna. Poza tym, za bardzo nie mam się do czego przyczepić. Solidna reżyseria twórcy Marzyciela , poprawny scenariusz i na prawdę niezłe zdjęcia.

Znalazłem, również bardzo fajną ciekawostkę na portalu filmweb: Na plakacie filmu widnieje napis: „I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie” (JW 19:48) („And I will strike down upon thee with great vengeance and furious anger”). Są to słowa zaczerpnięte z wypowiedzi jednego z głównych bohaterów filmu „Pulp Fiction” Julesa Winnfielda granego przez Samuela L. Jacksona. Informacja w nawiasie natomiast zawiera inicjały głównej postaci oraz minutę i sekundę filmu, w którym padły te słowa.

Jeżeli wierzycie w uzdrawianie świata, walkę ze złem, albo po prostu lubicie historie oparte na faktach to jest to film dla Was. Ja ponownie nie sięgnę po ten tytuł. Pomimo tego wszystkiego – niezły.

Elitarni (Tropa de Elite) – 2007

Reżyseria: Jose Padilha

Scenariusz: Braulio Mantovani, Rodrigo Pimentel, Jose Padilha

Produkcja: Argentyna, Brazylia, Holandia, USA

Gatunek: dramat, kryminał, thriller, akcja

Moja ocena: 7/10

Zanim zacznę zaznaczam, że polecam również drugą część Elitarnych, którą oceniam tylko jeden stopień niżej czyli na 8. Tropa de Elite jest zdobywcą Złotego Niedźwiedzia.

Akcja filmu zaczyna się, krótko przed przyjazdem Jana Pawła II do Rio de Janeiro  Kapitan Nascimento, ma za zadanie wyeliminowanie dilerów, działających w slumsach. Nascimento, wraz ze specjalnym oddziałem policji BOPE, bezwzględnie walczą z przestępcami.  Pracę specjalnego oddziału utrudniają dodatkowo, zamieszani w korupcje policjanci, którzy czerpią zyski z „ochrony” dilerów. Film wywołał spore kontrowersje ze względu na pokazanie brazylijskiej policji jako instytucji często okrutnej i używającej przemocy. Reżyser Jose Padilha pokazał brazylijskie slumsy jako swoistą strefę wojny, w której nie ma żadnych zasad. Mamy tutaj do czynienia z sytuacją, trafnie opisaną przez słowa recenzji na, którą kiedyś trafiłem : „dobry diler to martwy diler”.

Obok Miasta Boga jest to drugi film, który pokazuje życie w brazylijskich slumsach. Czy tak jest na prawdę nie wiem, ale wygląda to wszystko bardzo realistycznie. Na Waszą szczególną uwagę zasługuje aktor, który zagrał główną rolę – Wagner Moura. Polecam również Cidade Baixa z tym właśnie aktorem.

Obraz Padilhy pokazuje również cały łańcuch, całą hierarchię jaka panuje w przedstawionym narkotykowym biznesie. Od samego szczytu po szeregowych chłopców na posyłki. Kochani jako ciekawostkę zdradzę Wam, iż według dystrybutora filmu, tylko jeden tytuł pokonał w box office (brazylijskim) Avatara. Kto zgadnie co to za tytuł ?