Wywiad z wampirem ( Interview with the Vampire: The Vampire Chronicles ) – 1994

7314657.3

Reżyseria: Neil Jordan

Scenariusz: Anne Rice

Produkcja: USA

Gatunek: dramat, horror

Moja ocena: 8/10

O istnieniu tego filmu wiedziałem od dawna. Nie wiem dlaczego dopiero teraz sięgnąłem po ten tytuł, ale jak to się mówi lepiej późno niż wcale. Muszę przyznać, że film ten spełnił moje wszelkie oczekiwania a co więcej, jest jednym z lepszych obrazów jakie oglądałem w ostatnim czasie.

Wywiad z wampirem to historia Louisa de Point du Lac`a (Brad Pitt), który dziennikarzowi Malloyowi (Christian Slater) opowiada historię swojego życia. Louis po śmierci swojej żony, traci wszelką chęć do życia, bardzo cierpi i na niczym mu nie zależy. Sytuację tą wykorzystuje samotny wampir Lestat de Lioncourt (Tom Cruise), który postanawia przemienić nieszczęśnika i tym samym zdobyć współtowarzysza.

Film powstał w 1994 roku a pomimo tego wizualnie i nie tylko zostawia w tyle wiele nowych i najnowszych produkcji, nie tylko o perypetiach wampirów. Mamy w tym dziele wszystko, od wspaniałej bardzo drobiazgowej i przekonywującej charakteryzacji, przez rewelacyjne, pierwszorzędne kostiumy autorstwa mistrzyni tej dziedziny Sandy Powell, aż po rewelacyjną spójną i niezwykle ciekawą fabułę, której scenariusz stworzyła autorka książki, której film jest adaptacją. Stroje Sandy Powell przenoszą nas w 1791 rok, który obfituje w najwspanialsze, stylowe kreacje. Reżyser Neil Jordan, zadbał o każdy szczegół, a w miarę spokojną i nieprzesadzoną historię ogląda się bez mrugnięcia oka. Każda minuta filmu sprawiała mi nie lada przyjemność.

Czym byłby film bez aktorów ? Zacznę od moim zdaniem najlepszej kreacji w Wywiadzie z wampirem a więc od Lestata, którego zagrał absolutnie świetny Tom Cruise. W dużej mierze to iż jego rola zasługuje na najwyższe uznanie, może być zasługą charakteryzacji, lecz sposób wypowiadania się wampira, jego mimika, spojrzenie w którym znajdziemy cierpienie, zło i szaleństwo to już wyłącznie zasługa samego Cruisa. Jego bohater jest bardzo, bardzo dobrze zagrany wręcz teatralnie. Pozytywnie zaskoczył mnie również Christian Slater, jako młody dociekliwy dziennikarz. Wydaje mi się, że w dalszych produkcjach nie widać jego potencjału, tutaj wykazał się niezwykłym talentem i umiejętnościami. Tak na marginesie, jeżeli znasz jakiś film z tym aktorem, który możesz mi polecić, to bardzo proszę o wpisanie tytułu w komentarzu. Mamy jeszcze dystyngowanego Armanda. W tej roli Antonio Banderas, który wcale nie odstaje od wysokiego poziomu aktorstwa w tym tytule. Chwilami zła i zepsuta młoda wampirzyca, która momentami wydaje się być bardzo bezwzględna, to zasługa młodziutkiej i bardzo przekonywującej Kirsten Dunst. Na koniec zostawiłem sobie głównego bohatera w którego wcielił się Brad Pitt. Jestem jego fanem, uważam go za jednego z lepszych aktorów moich czasów i także w tym filmie zagrał bardzo przyzwoicie, ale mam wrażenie, że jako jedyna w tym filmie, jego postać była odrobinkę sztuczna, szczególnie w  scenach, w których dominowały w nim cechy wampira. Jak się teraz zastanowiłem to sceny, w których pomimo swojej natury, już jako wampir przejawiał ludzkie uczucia, był wrażliwy są bez dwóch zdań zagrane rewelacyjnie.

Wywiad z wampirem polecam każdemu kinomanowi. Jest zupełnie inny od serii Underworld, której jestem zagorzałym fanem a pomimo tego bardzo mi się podobał, nie jest kiczowaty jak seria Zmierzch. Jest za to oryginalny, wyjątkowy, pełen specyficznego klimatu. Dla takich filmów watro poświęcać swój czas. A Wy widzieliście już ten film ?

Reklamy

Excision – 2012

7455077.3

Reżyseria: Richard Bates Jr.

Scenariusz: Richard Bates Jr.

Produkcja: USA

Gatunek: horror, groteska filmowa

Moja ocena: 5/10

Jestem zły na siebie, jestem zły na autorkę porządnego bloga filmowego „Po napisach końcowych”, której recenzja popchnęła mnie do tego tytułu ;), jestem zły na pomysłodawcę tego filmu. W ogóle jestem wkurwiony, że obejrzałem ten film do końca, że go w ogóle obejrzałem. Do teraz boli mnie brzuch, a w głowie kołaczą się dziwne myśli.

O czym jest Excision reżysera, który nie wiadomo skąd się wziął i kim naprawdę jest (z głową ma na pewno coś nie tak ! ) ? To historia siedemnastoletniej Pauline ( AnnaLynne McCord), która jest nie do końca akceptowana przez otoczenie, a w jej głowie tkwi chora wizja zostania chirurgiem, a raczej rzeźnikiem, taplającym się bez umiaru we krwi. Dziewczyna w nocy podczas snu, przeżywa psycho – seksualne fantazje, które przedstawiają sytuację bliskości z pokrojonymi ludźmi, nieboszczykami upieprzonymi krwią i flakami. Chore ! Rzygać mi się chcę jak do tego wracam. Takie paskudne i obrzydliwe wizje, sprawiają że Pauline przeżywa intensywne orgazmy. W filmie występują też wstawki, w których główna bohaterka rozmawia z Bogiem, zaczyna w niego wierzyć, szuka usprawiedliwienia swoich czynów. Nie wiem po co to wszystko ? Może ktoś z Was wyjaśni mi jakim to oryginalnym i wspaniałym tworem jest ten film, takim innym, nietuzinkowych i odważnym. Gówno prawda, to obleśna próba nie wiadomo czego i nie wiadomo po co. Cały czas jest mi niedobrze. Jest masa scen, które są koszmarne (nawet nie straszne ale obrzydliwe do potęgi). Ta notka będzie sporym spojlerem ale muszę Wam wyznać, że scena która była metaforą aborcji, bardzo bardzo mnie oburzyła i błagam nie piszcie, że uciekam od rzeczywistości i że jestem ograniczony albo czegoś nie rozumiem to było po prostu perfidne, chore i okropne ! Zakończenie  filmu już i tak z poszarpanego mózgu robi sieczkę, która jeszcze w moim przypadku na drugie dzień pozostawia swoje ślady.

Zapytacie pewnie skąd jednak ocena 5 ? Otóż pomimo tego całego niezdrowego pomysłu i (bleee!) obmierzłej realizacji, to jednak obraz przykuwa uwagę, charakteryzacja McCord jest świetna, gra drugoplanowych aktorów, filmowych rodziców Pauline (Traci Lords i Roger Bart) to majstersztyk i w oderwaniu od tego o czym jest to film i co nam pokazuje, to naprawdę te dwie role są zagrane świetne.

Niektóre filmy mają przekaz, niektóre są dla rozrywki, a czemu służy Excision ? Nie wiem, po prostu nie wiem.  Ja na pewno do tego filmu nie wrócę już nigdy, kontrowersyjne tematy można przedstawiać inaczej, wydaje mi się że jestem twardym facetem, ale chyba nie mam w sobie zbyt dużo z psychopaty i takie kino nie jest dla mnie. Kurcze! A może mam, po dotrwałem do końca i nawet mnie trochę to wszystko wciągnęło  . . .

Jeszcze jedna sprawa. Nie próbujcie mi wmówić, że jest to historia nieszczęśliwej nastolatki o złożonych problemach, braku miłości, że to dla tego, iż mamy tragedię rodziną i tak dalej i tak dalej. Czubek Bates chciał po prostu przedstawić szerokiej publiczności swoje chore wizje. Dziękuję.

Mroczne cienie (Dark Shadows) -2012

7454543.3

Reżyseria: Tim Burton

Scenariusz: Seth Grahame Smith

Produkcja: USA

Gatunek: fantasy, horror, komedia

Moja ocena: 5/10

Po przeciętnej Alicji w Krainie Czarów Burton zrobił kolejny słabiutki film. Wierzę, że z pod ręki tego jednak wybitnego reżysera wyjdzie jeszcze jakieś bardzo dobre dzieło. Niestety póki co twórca pozostaje tylko cieniem samego siebie z przed lat . . . Standardowo mamy gotycki klimat, dużo bladości i podkrążonych oczu.

Zła wiedźma (Eva Green), której uczucia nie odwzajemnia młody mężczyzna Barnabas (Johny Depp), postanawia zabić miłość mężczyzny, a jego samego zamienić w wampira. Przez działania czarownicy, Barnabas zostaje pojmany i pogrzebany głęboko pod ziemią. Po niespełna dwustu latach, wampir wydostaje się z trumny i trafia w lata 70. Odnalezienie się w nowych czasach może być bardzo trudne.

Po wczorajszym seansie czuje się bardzo zawiedziony. Scenariusz tego filmu jest najsłabszym ogniwem całej produkcji, jest nudny i brak w nim jakiejkolwiek logiki. Do teraz nie wiem do końca jak ten tytuł zakwalifikować. Nie jest ani dość śmieszny, ani straszny. Nie wiem czy Burton chciał stworzyć film dla dzieci czy dla dorosłych, może dla nastolatków lub po prostu dla wszystkich ? Nie wiem. Kilka scen woła o pomstę do nieba. Amerykański reżyser próbował się ratować sceną, w której doktor Julia Hoffman (Helena Bonham carter), powołując się na tajemnicę lekarską, serwuje wampirowi felatio. Chciałbym żeby było to nie prawdą. Bo pomimo tego, że znam filmografię reżysera i wiem do jakich „dziwności” się on posuwa, to tutaj ręce mi opadły. Długo czekałem, aż fabuła się rozkręci, zamiast tego dostałem byle jaką historię z mało oryginalnym zakończeniem. No dobra, a co się udało ? Kobiety górą, rola Michelle Pfeiffer jako z pozoru zimnej i wyniosłej Elizabeth Collins, jest jej najlepszą kreacją od czasów Młodych gniewnych. Eva Green podrasowana przez grafików komputerowych jako ekscentryczna wiedźma wybitnie zagrała swoją postać, która daje wiele nadziei na to, iż kolejne angaże tej aktorki będą równie udane. Młoda Chloe Grace Moretz, to chyba najbardziej utalentowana, nastoletnia aktorka z którą miałem ostatnio do czynienia. Mniej zachwyciła mnie Bella Heathcote, której niewinna i naiwna postać zupełnie nie przypadła mi do gustu. Helena Bonham Carter – bez komentarza, zagrała tak jakby się jej w ogóle nie chciało, jakby grała za karę. Wreszcie Johny Depp, który nie może uwolnić się od Jacka Sparrowa. Czy tylko ja widziałem te same gesty, podobną mimikę ? No coś okropnego ! Najlepsze co było w Barnabasie to jego charakteryzacja a w szczególności fryzura, która dała ciekawy wyraz tej postaci. Fajny w tym filmie był jeszcze tylko stół w posiadłości Collinsów, masywny, drewniany i bardzo duży ;). A tak poważnie to zauważyliście, że prawie we wszystkich swoich filmach Burton umieszcza sceny przy stole ? Na koniec powiem, iż jak zwykle u Burtona scenografia i dekoracje dopracowane w najmniejszym szczególe są jak zwykle piękne i wyjątkowe. To wspaniałej aranżacji wizualnej reżyser nas już przyzwyczaił, dlatego moja ocena jest stosunkowo niska, ponieważ zabrakło polotu, oryginalności i „tego czegoś”. Amen.

Myślę, że czas na trochę świeżości i Burton i powinien odpocząć od dwójki swoich ulubionych aktorów. A uszczypliwie od jednego ulubionego aktora i swojej życiowej partnerki. Mrocznych cieni nie polecam i radzę wybrać jakiś inny film, bo szkoda zmarnować wieczoru, a i zrazić się do amerykańskiego reżysera przez pryzmat tego tytułu też nie warto.

Underworld: Przebudzenie (Underworld: Awakening) – 2012

Reżyseria: Mans Marlind, Bjorn Stein

Scenariusz: John Hlavin, J. Michael Straczynski, Allison Burnett, Len Wieseman

Produkcja: USA

Gatunek: horror, akcja

Moja ocena: 8/10

Na początku przyznam się, że jestem fanem całej serii Underworld i choć jeszcze nic nie słyszałem o planach to czekam już na kolejną część. W najnowszej odsłonie już chyba kultowej sagi o wampirach (nie mylić z tym popularnym romansidłem) Selena budzi się po 15 latach hibernacji. Na świecie ludzie już wiedzą o istnieniu istot odmiennych od ludzi, społeczeństwo zna wampirów i lykanów. Po przebudzeniu czeka na główną bohaterkę nie lada niespodzianka. Okazuje się, że w centrum badawczym gdzie przez 15 lat przetrzymywana była Selena, dorastała jej córka – Eve.

Film ponownie utrzymany jest w mrocznej konwencji gdzie w obrazie przez cały czas przeważają ciemne barwy. Początkowo mi to przeszkadzało, ale już przy czwartej odsłonie jestem do tego przyzwyczajony i mi to nie przeszkadza. O reżyserach tej części nie mogę powiedzieć zbyt wiele ponieważ ich kompletnie nie znam. Na pewno nie zniszczyli jakości Underworld`a. Kate Beckinsale jak zwykle w formie, chociaż ja zauważyłem już w tej części upływ lat. Twarz Seleny pomimo pewnie specjalistycznego make up`u nie jest już taka jak w poprzednich częściach. Nie zawiódł mnie również Charles Dance, którego Thomas jest bardzo mroczną i charakterystyczną postacią. Moje wielkie nadzieje, co do dalszej kariery rozbudziła India Eisley, która zagrała córkę Seleny – Evę. Dziewczyna ma coś w spojrzeniu. Brawa dla speców od efektów, dzięki którym twarz Evy podczas przemiany nabiera fantastycznego wyrazu.

Jedna uwaga. Chociaż film trwa 1 godzinę i 28 minut, to kiedy skończyłem seans, było mi przykro, że to już koniec. Akcja toczy się bardzo szybko, a ja bym chciał napawać się klimatem filmu trochę dłużej. Ogólnie jak najbardziej polecam.

Nieustraszeni pogromcy wampirów (The Fearless Vampire Killers) – 1967

 

 

Reżyseria: Roman Polański

Scenariusz: Roman Polański, Gerrd Brach

Produkcja: USA, Wielka Brytania

Gatunek: horror, komedia

Moja ocena: 9/10

Zawsze jak oglądam ten film to mi się jakoś ciepło robi na sercu. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale tak właśnie jest. Nieustraszeni pogromcy wampirów to film kontrowersyjnego twórcy Romana Polańskiego, który powstał w 1967 roku. Tytuł ten można określić mianem komedii ze znamionami horroru. Takie połączenie daje nam fantastyczną groteskową opowieść. Film ten opowiada o duecie śmiałków, którzy postanawiają stawić czoła wampirom polującym na ludzi w Transylwanii. Dwoje głównych bohaterów to starszy mistrz profesor Abronsius grany przez Jacka McGowrana oraz jego asystent, strachliwy Alfred, którego po mistrzowsku zagrał sam Roman Polański. Uważam, że jego kreacja w tym filmie zasługuje na wielką uwagę i najwyższą ocenę. Postać zagrana przez reżysera bardzo przypadła mi do gustu. W Nieustraszonych pogromcach wampirów zagrała również Sharone Tate oraz Ferdy Mayne , który nie wiedzieć czemu, zagrał w niejednym filmie o wampirach.

Kończąc ten krótki opis, jest to film warty polecenia, jeden z moich ulubionych, gdzie elementy grozy (bardzo baśniowo przedstawione) przeplatane są z humorem na wysokim poziomie. W moim przekonaniu jest to najlepszy film Polańskiego, który pokazuje w pełni jego wspaniały kunszt reżyserski i jak się okazało również aktorski. Całość pięknie oplata muzyka Krzysztofa Komedy.